Gdyby istniało królestwo mórz, a jego władcy zamówiliby ogromne kamienne organy na swój królewski ślub, architekt nie musiałby ich budować, lecz wykorzystałby te, które natura wyrzeźbiła na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy La Gomera. To na 200 metrów szerokie na 80 metrów wysokie ogromne graniastosłupowe kolumny bazaltowe, które opadają klifem do morza i ciągną się dalej poniżej niego. Dostępny jedynie od strony morza, ten klejnot architektury natury pozostawia zdumionymi wszystkich, którzy mają go przed swoimi oczami.